Teatr Powszechny - Teatr Powszechny
Image
Image
Image

(…) Samo przedstawienie nie należy do wstydliwych. (…) Odniosłem wrażenie, że reżyser, Jerzy Wróblewski przyjął swoiście realistyczną koncepcję gry (w tym kierunku zdąża również scenografia Małgorzaty Treutler), starał się poprowadzić „Sonatę Belzebuba” w tonacji przewrotnie naturalnej, bez manierycznych udziwnień. Nie zdołał jednak swego zamysłu konsekwentnie zrealizować. W paru rolach zabrakło po prostu aktorów świadomych takiej konwencji i umiejących się nią posłużyć. Znaczna część wykonawców zamiast prowadzić dialog, wygłaszała wysilone tyrady.
Rozczarował szczególnie Henryk Tomczyk, aktor skądinąd sprawny (…). Spośród męskiej obsady jeszcze najbardziej obronną ręką wyszedł z niełatwej próby Andrzej Kałuża (…). Bliższe reżyserskiemu założeniu okazały się w spektaklu panie (…). Mimo zgłoszonych zastrzeżeń spektakl nie wystawia teatrowi złego artystycznie świadectwa.

Jerzy Bajdor, W jakiej tonacji?, „Trybuna Ludu” 1979, nr 280 z dn. 28.11.

 

(…) Po premierze tak długo i gorąco klaskano, jak się to u nas nieczęsto zdarza. Zwłaszcza młodzież niecierpliwie czekała na spektakl i z ciekawością go przyjęła.
Wybór był śmiały. (…) Widownia radomska przełamała jednak trudności i reagowała żywiołowo. Jest to niewątpliwie sukces reżysera, Jerzego Wróblewskiego. „Sonata Belzebuba” nęciła niejednego artystę, każąc szukać różnych rozwiązań. Wróblewski wybrał styl świadomie deklamacyjny, patetyczny, daleki od mowy potocznej. Szczególnie w głównych rolach męskich (…). Myślę, że paradoksy Witkiewicza i jego dialektyka jaśniej się uwydatniają, gdy są wypowiadane tonem niewysilonym. Niecodzienność wynika z gry myśli, a nie z natężenia intonacji i gestów.
(…) Oczywiście, doceniam znaczenie artystycznego wysiłku radomskich aktorów, jak również konsekwentnej wierności przyjętym założeniom. (…) Ale najsilniej działa myśl utworu dzięki grze zmierzającej do wydobycia z tekstu jego dialektyki myślowej. Tak czyni Magdalena Radłowska i Grażyna Suchocka (…).

Wojciech Natanson, Witkacy w Radomiu, „Życie Warszawy” 1979, nr 246 z dn. 19.10.

 

(…) Doskonała muzyka Jacka Szczygła jest jednym z bohaterów przedstawienia, a gwałtowna, groźna i przejmująca Sonata Belzebuba jednym z jej najmocniejszych akcentów.
Zadanie reżyserskie wykonane zostało chwalebnie. Zespól aktorski bez żadnego wyjątku zasłużył na brawa, jakimi obdarzyła go premierowa publiczność.

Aleksander Czaplicki, Sonata Belzebuba, „Życie Radomskie” 1978, nr 243 z dn. 16.10.

 

(…) Reżyser próbował znaleźć punkt równowagi między „szaleństwem wyobraźni scenicznej” autora, a przesłaniem myślowym sztuki. (…) Dążenie do przekazania myśli autora nie zawsze w pełni chyba udało się reżyserowi. W rozbudowanej inscenizacji giną czasem słowa, ważne słowa. Ale przecież, z drugiej strony, teatr przemawia całością przedstawienia. Nie tylko słowem, ale także obrazem, muzyką, nastrojem. Muzyka zwłaszcza odgrywa w przedstawieniu „Sonaty” dużą rolę. (…) W zmaganiu z trudną materią dramatu zespół Teatru Powszechnego odniósł sukces, mimo różnych zastrzeżeń.

Widz, Kartka z widowni – Szatan i artysta, „Echo Dnia” 1979, nr 239 z dn. 24.10.

 

(…) Reżyser radomskiego spektaklu – Jerzy Wróblewski zawahał się w połowie drogi (do groteski oczywiście) i spróbował wyważyć najcenniejsze elementy twórcze popularnych już w polskich teatrach sposobów wystawiania Witkacego: inscenizacyjnego z dominacją plastyki oraz filozoficznego, usiłującego przekazać widowni intelektualną warstwę dramatów tego autora. (…) Ginie w tym spektaklu nie tyko warstwa myśli, ale i to, co miało być jego niespodzianką i istotą. Nie można jednak powiedzieć, że jest to wieczór pomyłek, przeciwnie: jest to jednak z najważniejszych na tej scenie wydarzeń teatralnych. Stało się tak dzięki świetnym pomysłom reżyserskim (kabaret w opuszczonej sztolni, koncert Istvana i Baleastadara), pomysłowej, funkcjonalnej i utrzymanej w „witkacowskim” stylu scenografii Małgorzaty Treutler, kapitalnej muzyce Jacka Szczygła, niebanalnej choreografii w opracowaniu Teresy Kujawy oraz kreacjom aktorskim.

Stanisław Mijas, Zaczęły się schody…, „Słowo Ludu” 1979, nr 240 z dn. 24.10.

PARTNERZY TEATRU
Image
COPYRIGHT © 2020. Teatr powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu
Projekt: Adam Żebrowski    |    Wdrożenie: Flexi Design

Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Należy pamiętać, że w przypadku braku zgody nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.