Stanisław Stratijew

Łaźnia rzymska

Rimska bania


Przekład
Hanna Karpińska
Reżyseria
Jerzy Wasiuczyński
Scenografia
Karol Jabłoński
Muzyka
Ewa Kornecka
premiera 11.12.1988
Scena Kameralna

OBSADA
Andrzej Redosz

Iwan Antonow

Andrzej Bieniasz

Docent

Grażyna Ehrlich

Marta

Janusz Kulik

Georgijew

Andrzej Iwiński

Cekow

Arkadiusz Brukner

Diamandijew

Wiesław Motek

Geczew

Włodzimierz Mancewicz

Głouchoniemy

Jerzy Wasiuczyński

Reżyser tv

Leszek Jancewicz

Prowadzący program

Wojciech Ługowski

Robotnik I

Wojciech Kosiński

Robotnik II


OPIS
,,Rzymska łaźnia" jest pierwszą i być może najpopularniejszą sztuką Stratijowa.
Czemu zawdzięcza tak wielką popularność? Na pewno przede wszystkim znakomitemu pomysłowi tematycznemu, zgrabnej konstrukcji, bogatemu ładunkowi komediowemu. Sytuacja wyjściowa jest zwyczajna i codzienna — wyjazd na wczasy, pospiech, niemożność znalezienia taksówki... Dalej — odkrycie w mieszkaniu głównego bohatera starożytnej łaźni — wydarzenie niezwykłe, ale w pełni mieszczące się w kategoriach  realności, podobnie zresztą jak pojawienie się  różnego rodzaju spryciarzy i cwaniaków pragnących -  każdy po swojemu - to odkrycie wykorzystać. Wszyscy oni, od utytułowanego naukowca po dorabiającego sobie ratownictwem chłopaka, są zainteresowani łaźnią, jako
potencjalną kopalnią złota, umożliwiającą, im zrobienie kariery, zbicie majątku, zyskanie osobistego prestiżu. Są niezwykle aktywni, a ich działania, wzajemnie się ze sobą splatając doprowadzają do powstania nieprawdopodobnych, absurdalnych wręcz sytuacji, w których ich twórcy, z mniejszym lub większym powodzeniem, próbują się  odnaleźć. Od tej gorączkowej krzątaniny wyraźnie odbija postawa pozytywnego bohatera sztuki - Iwana Antonowa: bierna, ale zarazem protestująca. przeciwstawiająca karierowiczowstwu, egoizmowi i interesowności - swoje skromne, ale mocno uzasadnione i z logicznego i z prawnego, i z czysto ludzkiego punktu widzenia racje. W swojej sztuce Stratijew zderza groteskę z dosłownością., karykaturę z prototypem, absurd z rzeczywistością, która go zrodziła. Te zderzenia zmuszają do śmiechu, ale także do refleksji...
Hanna Karpińska