Sofokles

Król Edyp

Oιδίπoυς τύραννoς


Przekład
Marcin Sosnowski
Opracowanie tekstu
Zbigniew Rybka
Reżyseria
Bartłomiej Wyszomirski
Scenografia
Iza Toroniewicz
premiera 9.05.2009
Scena Kameralna

OBSADA
Juliusz M. Kubiak

Edyp

Honorata Witańska

Jokasta

Paweł Wiśniewski

Kapłan, Sługa

Krzysztof Prałat

Kreon

Maciej Zacharzewski

Tyrezjasz/Posłaniec


OPIS

Chcielibyśmy, żeby nasz „Król Edyp" był dynamicznym, energetycznym przedstawieniem, bez antycznego koturnu i patosu. Opowiadamy historię Edypa współczesnym językiem jako uniwersalną rzecz o poznaniu natury ludzkiej.

W naszym spektaklu nie chcemy odżegnywać się od tego, co już o „Edypie" powiedziano jako o tragedii przeznaczenia, dla nas istotniejsze są jednak inne problemy niż ciążące nad człowiekiem fatum. Staramy się mówić o cierpieniu i wszystkich jego aspektach.

Edyp jest winny. Choć z jednej strony jego życie jest jedynie igraszką w rękach bogów, z drugiej - wina Edypa jest bardzo ludzka: próżność. Zabicie króla Lajosa na rozstajach dróg podyktowane jest próżną emocją człowieka, któremu nie ustąpiono pierwszeństwa przejazdu. W sztuce mówią o tym zaledwie 3 czy 4 wersy, ale dla mnie ta informacja ma ogromne znaczenie. Ona ustawia Edypa w konkretnym świetle. Kreon ma rację mówiąc, że są ludzie, którzy przyciągają nieszczęścia, którzy je sobie niejako organizują. Edyp jest takim właśnie człowiekiem, obdarzonym siłą fatalną, tym rodzajem wyobraźni, który całe życie ubiera w krwawe szaty, podsuwa mnożące się wątpliwości, każe słyszeć złowrogie szepty, pomruki. Pałac Edypa gnije, tak jak gnije społeczeństwo na zewnątrz. Rzeki są zatrute, pożywienie jest zatrute, ludzie mrą w trakcie najprostszych czynności. Całe miasto gnije i ktoś jest temu winien. Winny jest Edyp.

Jokasta, kobieta obdarzona wielką życiową mądrością, nie dowiaduje się w trakcie o mrocznej przeszłości Edypa, tylko jest osobą, która świadomość tej sytuacji pogrzebała bardzo daleko. Ta schowana głęboko świadomość popełnienia zbrodni zwielokrotnia siłę bolesnej eksplozji, kiedy uśpiona przeszłość wydostaje się w końcu na światło dzienne. Dochodzi do uwolnienia energii, która rozrywa na kawałki związek Edypa i Jokasty.

Opowieść o Edypie pokazuje, że człowiek poprzez cierpienie może wypięknieć. Edyp w finale sztuki staje się istotą przemienioną - nie zamyka się, ale poprzez zbrukanie ciała zdaje się rozkwitać. Nie bije się w pierś. Raczej chce pokazać światu siebie przemienionego. I czeka co ten świat dalej z nim zrobi.

Bartłomiej Wyszomirski (fragmenty rozmowy, notowała Anna Kulpa)

 

fot. Kamil Strudziński

RECENZJE
"Król Edyp" - początek zespołu
Pisze Zbigniew Wieczorek w "Gazecie Wyborczej" - Radom.

MEDIA