"Czary mary, czary mary...", czyli debiut w Radomiu

Nareszcie spełniło się jedno z moich największych dziecięcych marzeń teatralnych! W radomskim Teatrze Powszechnym - z końcem maja - otworzono scenę dla dzieci o niezwykłej nazwie - Fraszka. I nie dość, że to debiut, to na dodatek... debiut podwójny! Bo scena Fraszka jest nie tylko dedykowana najmłodszym widzom, lecz jest także pierwszą w Radomiu sceną lalkową.

Radomskie lalki zadebiutowały przed dziećmi "Kopciuszkiem" autorstwa Marty Guśniowskiej na podstawie znanej baśni braci Grimm w reżyserii Petera Nosalka - znanego w branży teatralnej specjalisty "od lalek dla dzieci". Bajka o Kopciuszku to klasyka dziecięca, więc wybór radomskiego teatru wydawał się oczywisty i chyba nikogo nie dziwił.

Bo historię o biednej dziewczynie, w której zakochuje się królewicz na balu, mała widownia zna doskonale, więc... kibicuje Kopciuszkowi w przygotowaniach do imprezy, pomaga Królewiczowi w poszukiwaniach panny o właściwej nóżce, wyczarowuje razem z Dobrą Wróżką i Szczurem - cichym sojusznikiem Kopciuszka - piękną suknię dla chrześnicy, karocę z dyni oraz wspaniałe rumaki z malutkich myszek (oczywiście przy ścisłej współpracy z najmłodszą publicznością!).

Spektakl od samego początku zachwyca swoją stroną plastyczną. Jest barwnie, wesoło i trochę tajemniczo. W pierwszej scenie - znienacka, zza wielkich luster wyłonią się bohaterowie baśni. Ubrani w piękne, kolorowe stroje i z perukami na głowach od razu wciągną najmłodszą widownię do swojego baśniowego świata. Wystarczy urocza (wpadająca od razu w ucho) piosenka "Czary mary", by Wróżka niepostrzeżenie zaczarowała nie tylko dzieci, ale całą radomską widownię.

Scena jest malutka, ale szalenie funkcjonalna (wyśmienita scenografia Evy Farkasovej). Kilka przesuwanych tafli tworzy biedne wnętrze Kopciuszkowego domu, by po chwili stać się mieszkaniem Wróżki, a potem przemienić się w piękną salę balową. To w tej przestrzeni grają młodzi aktorzy - absolwenci białostockiego Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej w Warszawie. To oni tworzą całą bajkową atmosferę. Jest tu: i delikatna Magdalena Witczak jako Kopciuszek, i przezabawna Magdalena Pawelec jako siostra Głupiutka czy dystyngowana Dobra Wróżka, jest przekomiczny Przemysław Bosek wcielający się w postać drugiej siostry - Przemądrzałej, nieco niezaradny Krzysztof Parda w roli Królewicza oraz przeuroczy Robert Mazurek odgrywający rolę zwariowanego Szczura, wielbiciela serów.

Jeszcze mniejsza, wręcz mikroskopijna, jest scena dla lalek. Bo lalki też są malutkie - to sycylijskie marionetki (i jedna pacynka - wyjątkowego Szczura właśnie!), które animują odpowiednio młodzi aktorzy. Sekwencje z udziałem lalek są niezwykle dynamiczne, żywiołowe i - co najważniejsze - zabawne. Te niesamowite lalki dodają radomskiemu "Kopciuszkowi" nowej jakości i nieznanego dotąd baśniowego wymiaru. Połączenie żywego aktora z niewielką, a także przecież "żyjącą", marionetką zapiera dzieciom dech w piersiach... Otwarte szeroko oczy i rozdziawione usta, wrzaski i okrzyki: "Jakie to śliczne!". Szkoda tylko, że sceny z wykorzystaniem lalek są tak krótkie. Chciałoby się ich więcej, bo można na nie patrzeć i patrzeć.

"Kopciuszek" wystawiany na nowo powstałej scenie lalkowej całkowicie zaczarował radomską publiczność. Zauroczył wszystkich - zarówno starszych, jak i młodszych. Teraz pora na kolejne premiery... A co dalej? "Czerwony Kapturek"? "Śpiąca królewna"? "Kot w butach"? Nie wiem, ale już się nie mogę doczekać!

Paulina Borek-Ofiara, "Teatralia", 1.06.2010