Prasa o spektaklu

(…) Sztuka „Romeo i Julia” jest przykładem harmonii scenicznej gry, scenografii i muzyki. Swą pierwszą radomską realizację Adam Sroka określał jako „skomplikowaną technicznie”. Jeśli przypomnieć, że Szekspir często służy reżyserskiej „pomysłowości”, zapowiedzi te mogły niepokoić. „Romeo i Julia” nie jest jednak popisem nowatorstwa.
(…) Agnieszka Marzec – Julia i Paweł Audykowski – Romeo są autentycznie młodzi i zakochani. Julia wyraża jednak zdecydowanie silniejszy miłosny żar. Pełnym żywiołowości i humoru młodzieńcem jest Merkucjo Cezarego Jankowskiego i aż szkoda, kiedy ginie z rąk Tybalta (nieco słabszy Tomasz Stochniał). Wspaniała w scenie posłowania do Romea jest Marta Iwony Pieniążek.
(…) To przygotowane z wielką precyzją przedstawienie (ruch sceniczny opracowała Violetta Suska) przenika niesamowita muzyka Krzysztofa Szwajgiera.

Barbara Koś, Romeo na linie, „Słowo Ludu” 2001, nr 281/AB z dn. 3.12.

 

(…) Z pewną obawą oczekiwałam premiery „Romea i Julii” zapowiedzianej przez nowego szefa naszego teatru Adama Srokę. Tymczasem udało mu się skonstruować przedstawienie, które intryguje, wciąga i odkrywa nowe wątki (…). Przesądza o tym umieszczenie akcji nie w określonych realiach, ale gdzieś poza wytyczonym miejscem i czasem. (…) To oderwanie od czasu i miejsca w radomskiej inscenizacji doskonale podkreśla scenografia Joanny Pielat-Rusinkiewicz. Dekoracje są bajkowe, a przy tym niezwykle proste. (…) Poza tym godna oklasków jest efektowna scena balu. Jednej rzeczy nie rozumiem, dlaczego franciszkanin operuje monstrualnym niby-rowerem?
Świetna jest muzyka Krzysztofa Szwajgiera – podkreśla akcję, rozdziela poszczególne sceny, nadaje im dynamizm.
Aktorzy… Starają się, jak umieją… Troszkę drętwa wydaje mi się Julia (Agnieszka Marzec). Z ciekawością czekam na pojawienie się 12 grudnia drugiej Julii – Karoliny Piechoty, amatorki, uczennicy liceum, wyłonionej w drodze castingu. Romeo (Paweł Audykowski) jest bardziej przekonujący.

Renata Metzger, Bajkowa sceneria, „Gazeta Wyborcza” (Radom) 2001, nr 282 z dn. 3.12. 

 

(…) Jaka jest więc radomska inscenizacja? Sprawna, bo po znacznych skrótach w tekście przedstawienie trwa niewiele ponad dwie godziny. Współczesna, dzięki tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. (…) Wykorzystanie tekstu Barańczaka uznaję za strzał w dziesiątkę. Ze sceny płynie przepiękna polszczyzna, skrząca się urodą epitetów i metafor, odwołujących się do znajomości nie tylko rodzimej kultury. Czasem jest to język rubaszny, choć bez przekraczania granicy dobrego smaku. (…) Za kolejną zaletę spektaklu uznaję jego malowniczość, a to za sprawą kostiumów i scenografii. Oba elementy – dzieło Joanny Pielat-Rusinkiewicz – bardzo barwne (…) sprawiają, iż Werona przypomina raczej nierealną krainę baśni.
(…) Najbardziej urodziwą sceną przedstawienia jest scena balu w domu Capulettich, a to za sprawą ruchu scenicznego, kostiumów oraz masek i muzyki. Ilustracja muzyczna stworzona przez Krzysztofa Szwajgiera to kolejny atut inscenizacji. Dla mnie jednak równie ważną zaletą „Romea i Julii” stał się ruch sceniczny, oszczędny i nieprzypadkowy, prowadzony na różnych płaszczyznach sceny (…), ale także na proscenium i widowni. (…)

Krystyna Kasińska, Sen na jawie, „Miesięcznik Prowincjonalny” 2001, nr 11-12 (38-39), s. 13-14.

Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X