Mistrzostwo gry

Zniewalająca adaptacja powieści psychologicznej "Zbrodnia i kara" Grigorija Lifanova przyciągnęła tłumy radomian. Premiera tego spektaklu odbyła się 3 marca w Teatrze Powszechnym im. J. Kochanowskiego w Radomiu.


Sztuka Lifanova ukazuje studium mordercy, ideę podziału ludzi na gorszych i lepszych. Wiadomo, że nie da się przedstawić całej książki w niespełna dwugodzinnym spektaklu, ale to, co zrobił reżyser oraz aktorzy  (...), było mistrzostwem gry i ruchu scenicznego, doboru wątków, scenografii, kostiumów i muzyki.

Reżyser skupił się przede wszystkim na ukazaniu stanów emocjonalnych Rodiona Raskolnikowa, który zamordował dwie kobiety. Motywem postępowania Raskolnikowa nie była kradzież sama w sobie. Zabił dlatego, że według idei ludzi i nadludzi, niektórzy mają prawo żyć, inni nie. Uważał, że lichwiarka była wszą, którą należało zlikwidować. Chciał się przekonać, czy taki występek ujdzie mu płazem. I tak zaczęła się jego walka z wyrzutami sumienia.

Odtwórcą głównej roli jest Sebastian Cybulski (w rolę Raskolnikowa będzie na zmianę wcielał się również Marek Braun). Doskonale ukazał stany emocjonalne Raskolnikowa na każdym etapie spektaklu. Jego Raskolnikow chodził podenerwowany, mówił do siebie, bredził. Kiedy planował morderstwo bladł, pocił się, trzęsły mu się ręce. Mimo to nie chciał się wycofać. Stał przed domem lichwiarki i był pewny, że za chwilę ją zabije. Po tym zdarzeniu wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju. Miewał różne stany emocjonalne od napięć po obsesje, od krzyków po milczenie. Przekonywał sam siebie, że zabił wesz. Ukrywał przed wszystkimi tajemnicę o zbrodni. Po zdemaskowaniu jego zbrodni Raskolnikow biczuje się, nazywa siebie wszą, nie wie, co ze sobą zrobić. Okazało się, że jego wiara w nadludzi i ludzi niższej kategorii jest nic niewarta, że każdy, kto popełnił jakiś występek, będzie musiał przyjąć jego konsekwencje. Jedynie prawda potrafi wyzwolić człowieka z dręczących wyrzutów sumienia. Raskolnikow przyznając się do winy, czuje ulgę. Zaczyna nowy etap w swoim życiu.

Na szczególną uwagę zasługuje Janusz Łagodziński, który wcielił się w rolę śledczego Porfirego. Jego gra, profesjonalizm, idealne oddanie charakteru postaci sprawiło, że od połowy spektaklu zwracano uwagę tylko na niego. To świetny aktor, który w sposób naturalny i swobodny kreuje Porfirego. Doskonale bawi się Raskolnikowem - kpi sobie z niego, igra jego emocjami, najpierw sugeruje mu zabicie lichwiarki, potem wycofuje się z tego i obserwuje reakcje podejrzanego. To on uświadamia Rodionowi, że życie nie kończy się wraz z popełnieniem złego czynu. W rezultacie traktuje mordercę jak człowieka, co ułatwia mu przyznanie się do winy.

(...) Spektakl "Zbrodnia i kara" w reżyserii Grigirija Lifanova trzeba zobaczyć. Odsłania on prawdę o człowieku, jego zachowaniach w sytuacjach nietypowych, bez wyjścia. Ponadto ukazuje motyw winy i kary, który dotyczy każdego z nas, ma charakter ponadczasowy. Sztuka jest adresowana głównie do młodzieży - Młodzież jest podatna na wszystkie piękne idee, które tak naprawdę kryją w sobie zło. W dobie internetu owe idee szybko trafiają do odbiorów. Ich pozorna piękność zniewala. Naszym zadaniem jest zmuszenie młodych do myślenia nad swoim postępowaniem - powiedział reżyser Grigorij Lifanov.

Karolina Sierka
www.cozadzien.pl
5.03.2012