Lalki są śliczne!

Jeden widz przestraszył się ciemności i tata wyniósł go w szlochu, drugi śmiał się z opóźnieniem i babcia trącała go ze zgrozą, najstarsi wołali "Pantofelek! Pantofelek!... czym jednak nie zbili z tropu Królewicza. Czwartkowe przedstawienie Sceny Lalkowej Teatru Powszechnego - "Kopciuszka" Marty Guśniowskiej na podstawie znanej baśni braci Grimm widownia przyjęła z entuzjazmem. Była to widownia dziecięca a taka wychwyci każdy fałsz i każdą niedoróbkę na scenie. Wie o tym doskonale Petr Nosalek, uznany reżyser "od lalek", który nie wypuszcza braku. Zwłaszcza, że lalki to absolutna nowość "Powszechnego".

Na mikroskopijnej scenie przysposobionej z wdziękiem przez Evę Farkasovą, mieści się wszystko, co jest potrzebne w "Kopciuszku". Chata biednego Kopciuszka i balowa sala, karoca z dyni i konie do karocy - Wróżka umiejętnie wciąga dzieciaki do zabawy. Scena jest obrotowa, więc wszystko zmienia się nieustannie. Ten wir przystoi, bo jest to "Kopciuszek" nowoczesny i optymistyczny.

Cała piątka aktorów dostała od maluchów duże brawa

Piątka młodziutkich aktorów: Magdalena Witczak - Kopciuszek, Magda Pawelec - Siostra II - Głupiutka, Przemysław Bosek - Siostra I - Przemądrzała, Robert Mazurek - Szczur - Trębacz i Krzysztof Parda - Królewicz gra z taką werwą i talentem, że patrzy się na nią z przyjemnością. Każdy z wykonawców gra po kilka postaci a przedzierzgnięcia są natychmiastowe i - wiarygodne. Dzieciaki wlepiają oczy z zachwytem.

 

Lalki są śliczne!

A już kiedy pojawiają się lalki... Nosalek stosuje różne formy teatru lalek. Gdy pojawiają się sycylijskie marionetki każdy z aktorskiej młodzieży gra wtedy razem z lalką . Są też pacynki, które bohaterowie wkładają sobie na rękę jak rękawiczkę by palcem poruszać główką lalki.Są wreszcie sceny bez lalek i widownia nie wie, co jej się wtedy bardziej podoba: lalka czy aktor. - Lalki są śliczne! - stwierdził Igorek.

Przedstawienie jest żywe, migające barwami, uzupełnione piosenkami i piękną muzyką Krzysztofa Dziermy. A kto wysuwa się na pierwszy plan przedstawienia?... Szczur! Gryzoń ów może budzić różne skojarzenia... Widownia przyjmuje go z wielką sympatią. Bo Szczur to przecież sojusznik Kopciuszka.

Opowieść o biednej sierocie, która dzięki czarom dobrej wróżki trafia na królewski bal, to udany debiut "Fraszki." Może liczyć na pełną widownię. Jak się zresztą dowiedzieliśmy, bilety na "Kopciuszka" wykupiono już na długo, długo naprzód...

 

Olek Pelc, 3, 5 roku, widz:

- Bardzo mi się podobało! Ta Wróżka mówiła ciągle Czary mary! Czary mary! Lalki też były bardzo ładne. Zwłaszcza szczur. Miał takie śliczne oczka i wąsy! Mama i babcia czytały mi bajkę o Kopciuszku. Ale tutaj bajka była taka kolorowa. Co jeszcze chciałbym zobaczyć w teatrze? Wierszyk o lokomotywie. Bo ja umiem już cały! Mogę powiedzieć: stoi na stacji lokomotywa...

 

Bajka była bardzo ładna! - mówili mali widzowie i ustawili się do fotografii na scenie.

Barbara Koś "Echo Dnia" 21.05.2010