Wspaniały aktorski popis...

o spektaklu "Mój boski rozwód" pisze Barbara Koś w "Echu Dnia"

 

Izabela Brejtkop - Frączek może być dumna: sobotnia premiera monodramu "Mój boski rozwód" Geraldine Aron, w reżyserii Zbigniewa Rybki to wspaniały aktorski popis.

Choć publiczność śmieje się niemal nieustannie, czasem zresztą zupełnie nie w porę, historia wcale nie jest śmieszna. Ponad czterdziestoletnią Angelę porzuca - dla młodszej - mąż.

Z dnia na dzień kobieta zostaje zupełnie sama. Córka, ma ją w nosie i wyprowadza się do chłopaka, matka zajęta jest własnymi sprawami, przyjaciółka także. Powiernikiem Angeli jest tylko pies. I doktor, do którego bohaterka biega z każdą przypadłością, przeważnie zresztą urojoną.

Smutna kondycja kobiet

(...) Zgoła hollywoodzki happy end nie ukryje smutnej kondycji kobiet znajdujących się w podobnej, jak Angela, sytuacji. Mimo scen pełnych humoru sztuka pokazuje totalną samotność dzisiejszych ludzi, dla których jednym rozmówcą jest głupawy telefon zaufania. A także kompletny rozpad rodziny: córka bez skrupułów porzuca osamotnioną matkę. Ale kiedy zachoruje matka Angeli, zamiast wziąć ją do siebie, Angela z miejsca rozpoczyna poszukiwanie domu starców.

Izabela Brejtkop- Frączek to Angela bez fałszu

Izabela Brejtkop - Frączek jest Angelą z krwi i kości. W jej grze nie ma ani cienia fałszywej nuty. Aktorka ma niezwykle trudne zadanie: w ciągu półtorej godziny monologu nie tylko jest nieustannie na scenie ale wciela się, często karykaturalnie, także w kilka innych postaci. To jest okazja, aby zademonstrować swój aktorski warsztat i Izabela Brejtkop- Frączek robi to doskonale.

Świetnym pomysłem reżysera Zbigniewa Rybki jest wprowadzenie do monodramu pozornych rozmówców bohaterki: matki, przyjaciółki, doktora, wreszcie byłego męża, którego głosem mówi sam reżyser! (Niezgłębione są, jak widać, możliwości szefa "Powszechnego" i dobrze, że powoli je nam odsłania). Monodram poszerza wtedy swą formę stając się nagle kameralną sztuką.

Równie śmieszno-smutna jak sztuka, jest scenografia Izy Toroniewicz. Kiedy trzeba, Angela rozpacza w skromnym, kobiecym i pustym pokoju. I nagle ten sam pokój staje się sex shopem z całkiem bogatą gamą akcesoriów...

Warto wybrać się na ten popis Izabeli Brejtkop-Frączek. Pomimo zagranych na radomskiej scenie wielu ról, Izabela po raz pierwszy ma okazję zaprezentować cały swój talent w dużej dawce. I wcale tej dawki nie mamy dość.

Barbara Koś „Echo Dnia" 23.05.2010 r.

 

 
statystyka