|
|
Atut radomskiego "Wujaszka" to aktorstwoo "Wujaszku Wani" pisze Barbara Koś w "Echu Dnia"
Padający deszcz, czołgający się bohaterowie, panie skaczące po stole, mocne napoje, rozbieranie się i ubieranie postaci w "Wujaszku Wani" nieco szokują. Sama sztuka jest jednak rewelacyjna!
Na szczęście reżyser, Linas Zaikauskas, owo ożywienie klasyka wprowadza tylko w pierwszej części spektaklu. Druga część jest bardziej stonowana a finał przekonuje nas o urodzie tego przedstawienia. Trzeba tylko śledzić je w spokoju. Pierwszym atutem spektaklu jest to, że Zaikauskas trzyma się wiernie tekstu sztuki. Iwan Wojnicki i Sonia ciężko pracują na utrzymanie wiejskiej posiadłości profesora, wysyłając mu pieniądze. Ale powrót profesora wraz z młodą żoną do majątku doprowadzi niemalże do dramatu by w efekcie uczynić życie bohaterów jeszcze bardziej jałowym i gorzkim. Drugi atut radomskiego "Wujaszka" to aktorstwo. Iwan Wojnicki Stanisława Biczysko to nerwowy, rozgoryczony, zawiedziony we wszystkim mężczyzna, który zdaje sobie sprawę, że przegrał życie. Biczysko idealnie ukazuje psychikę Wujaszka. W tym przegranym życiu wtóruje mu Jarosław Rabenda jako Astrow. Znużony do cna beznadziejną pracą lekarza, szuka odtrutki w ekologii- choć za Czechowa nazywało się to troską o naturę. Odrzucony przez Helenę, sam odrzuci miłość Soni. Teraz wie, że czeka go tylko samotność i wódka. Ten Astrow jest bardzo smutny i prawdziwy. I profesor Sieriebriakow jest nieszczęśliwy. Zdzisław Wardejn ukazuje emeryta, który poznał nagle, co to starość. Chce, by się nad nim użalać, by rozmawiać z nim o jego reumatyzmie i podagrze. A nikt - zwłaszcza młoda żona - tego nie robi. Profesor czuje żal do świata. Sieriebriakow Wardejna to kulturalny, elegancki starszy pan, żyjący w zupełnie innych przestworach życia. Za żadne skarby nie potrafi zatem wczuć się w psychikę innych. Jego dialog z Wojnickim o sprzedaży domu to rozmowa dwóch linii równoległych. Ten koncert gry panów uzupełnia Wojciech Ługowski jako Tielegin. Ów rezydent w majątku stara się wciąż przypodobać domownikom, łagodzić każde spięcie, nawet za cenę śmieszności.
Na scenie błyszczą także panie Na scenie błyszczą także panie. Helena Honoraty Witańskiej jest powabna i pełna sexapilu. Skazana na życie z człowiekiem poślubionym kiedyś z miłości, nieszczęśliwa i znudzona snuje się po pokojach, odrzucając karesy Wojnickiego i Astrowa. Bardzo przekonywująca jest Sonia Agnieszki Wilkosz. Wystarczy obserwować mimikę jej twarzy. Zakochana w Astrowie ma jeszcze nadzieję. Nadzieja pryska, kiedy zdaje sobie sprawę, że jego ostatni wyjazd jest już wyjazdem ostatecznym. Stara Niania w interpretacji Iwony Pieniążek i pani Wojnicka Danuty Doleckiej tworzą dopełnienie przedstawienia. Dramat wszystkich nieszczęśników toczy się w funkcjonalnej i gustownej scenografii Bożeny Kostrzewskiej, pasującej do czechowowskiego klimatu. Podobnie jak kostiumy Margarity Misyukovej. A gdyby mieszkańcom posiadłości profesora Sieriebriakowa chciałoby się chociaż naprawić dach? Może ich chore dusze uleczyłaby konkretna praca. Niestety, wszyscy pogrążają się w nieszczęściu a przez dach ciurkiem leje się deszcz. Można tylko brodzić boso w kałużach. A potem rozczulać się nad sobą: zmarnowaliśmy życie.
21.02.2010 |